Zabawa W Cudzej Piaskownicy
A Biznes W Internecie

Przyjmijmy teoretycznie, że jesteś teraz dzieckiem i Twój kolega lub koleżanka zaprosiła Cię do swojego domu.

 


Macie w planie m.in. bawić się w dużej piaskownicy, która jest koło domu.


 

Wracasz tam każdego dnia i wspólnie bawicie się w najlepsze ale pewnego dnia coś się zmienia...


 

Nadal przychodzisz do tego samego domu i nadal bawisz się w tej samej piaskownicy ale rodzice Twojego kolegi lub koleżanki patrzą na Ciebie "jakoś inaczej".


 

Co prawda odpowiadają na Twoje "dzień dobry" ale wyczuwasz w ich głosie inne i mniej miłe nastawienie do Ciebie.


 

Po kilku kolejnych dniach ma miejsce coś, czego zupełnie się nie spodziewałeś.


 

Otrzymujesz zakaz wstępu do piaskownicy i zabawy w niej.


 

Wszystko jest o tyle bardziej przykre, że zbudowałeś w niej wiele rzeczy a teraz to wszystko zostało Ci zabrane.


 

Dlaczego o tym piszę i jaki ma to związek z biznesem w internecie?

 

 

Czym jest "cudza piaskownica" w biznesie internetowym?

 

 

W moich oczach są to wszystkie serwisy jak np. YouTube czy portale społecznościowe jak np. Facebook.

 

 

Owszem, pozwalają one na to, żeby się w nich "bawić" ale nikt i nigdy nie może Ci zagwarantować, że warunki zabawy mogą ulec zmianie.

 

 

Nikt i nigdy nie może Cię zapewnić, że pewnego dnia nie otrzymasz informacji, że "zabawa się skończyła".

 

 

Przeżyłem to dwa razy...

 

 

Pamiętam, jak w 2008 roku zaangażowałem się w biznes na rynku anglojęzycznym.

 

 

Zaleceniem twórców tego przedsięwzięcia było, żeby promować je w ramach Google AdWords.

 

 

Postępowałem zgodnie z zaleceniami i rozpocząłem kampanię reklamową.

 

 

Wszystko szło naprawdę dobrze, ponieważ inwestycja 90$ pozwoliła mi zarobić 400$.

 

 

Problem pojawił się jednak w niedługo potem, kiedy otrzymałem informację, że już nie mogę korzystać z konta reklamowego w Google AdWords.

 

 

Nie byłem to rzecz jasna tylko ja.

 

 

Tysiące ludzi na całym świecie w tym samym mniej więcej okresie musiało zakończyć swoje działania marketingowe, ponieważ ich konta reklamowe również zostały zablokowane.

 

 

Powód?

 

 

Google zmieniło warunku "gry" w czasie jej trwania i trudno było mówić o tym, żeby odzyskać swoje konto.

 

 

Na szczeście w niedługo potem pojawiła się możliwość darmowej i płatnej promocji na Facebook'u, z czego wiele osób zaczęło korzystać. 

 

 

Z czasem jednak zaczęło okazywać się, że np. zasięg darmowych postów jest coraz mniejszy i że jedynym słusznym rozwiązaniem w celu dotarcia do większej grupy ludzi (nawet do tzw. fanów, którzy "polubili" stronę na Facebook'u) stała się płatna promocja.

 

 

Warunki korzystania z płatnej promocji na tym portalu również zmieniają się i nie zawsze są to zmiany na lepsze.

 

 

Kolejnym przykładem, który pozwala dotrzeć do ludzi ze swoim komunikatem jest YouTube.

 

 

To jednak nadal jest "cudza piaskownica" i nikt absolutnie nikt nie jest w stanie zagwarantować, że np. jutro Twoje konto na YouTube nie zostanie zamknięte.

 

 

Przykład? Proszę bardzo...

 

 

Osobiście subskrybuję kilka osób, którzy na YouTube zajmują się tematami rozwoju osobistego lub marketingu w internecie.

 

 

W przypadku jednej z tych osób wydarzyło się coś, co pokazało mi, że czasami poświęcenie mnóstwa czasu na stworzenie materiałów video może zostać zniweczone w jednej chwili i przez innych ludzi.

 

 

W tym wypadku mówię konkretnie o tym, że dzisiaj można wynająć kogoś, kto sprawi, że konto na YouTube wskazanej osoby zostanie zamknięte.

 

 

Dzieje się to dlatego, że opłacona osoba "oflagowuje" (forma negatywnej oceny) kilka video w ramach jednego konta i ... zabawa się kończy.

 

 

YouTube zamyka takie konto i odzyskanie go ... graniczy z cudem (wspomniana przez mnie osoba faktycznie odzyskała swoje konto ale w niedługo potem po raz kolejny zostało zablokowane).

 

 

Nie opisuję tego wszystkiego po to, żeby Cię straszyć lub zniechęcać Cię do korzystania z Facebook'a, YouTube'a czy Instagram'a.

 

 

Korzystanie z portali spłecznościowych jest jak najbardziej w porządku

 

 

Nie neguję w tym momencie żadnej formy promocji, która ma dać Tobie rezultat.

 

 

Sam posiadam konta na wymienionych portalach więc byłoby co najmniej niepoważne, gdybym negował korzystanie z nich.

 

 

Piszę o tym głównie w jednym celu...

 

 

Pamiętasz o Twojej zabawie w piaskownicy, która należała do Twojego kolegi lub koleżanki?

 

 

Pamiętasz o tym, że pewnego dnia wszystko się skończyło?

 

 

W moich oczach korzystanie z wymienionych przeze mnie portali czy serwisów jest jak zabawa w cudzej piaskownicy.

 

 

Wszystko jest wspaniale ale może się zdarzyć, że nagle warunki się zmienią i ... nic z tym nie można zrobić.

 

 

Jest jednak co najmniej jedno rozwiązanie, które pozwala uniezależnić się od zmian, jakie mogą zajść czy to na Facebook'u, czy na YouTube lub w innym serwisie, z którego być może korzystasz.

 

 

Niezależnie od tego gdzie promujesz siebie i swój biznes, BUDUJ WŁASNĄ LISTĘ ADRESOWĄ

 

 

Przyznaję się "bez bicia", że lekceważyłem tę kwestię przez około 2 lata, od momentu, kiedy zacząłem interesować się "zarabianiem w internecie".

 

 

Starałem się zarabiać pieniądze w internecie bez budowania listy, ponieważ nie wiedziałem jak się za to zabrać zarówno od strony technicznej jak i merytorycznej.

 

 

Było to jednak ponad 10 lat temu a więc w czasach, kiedy nie było tak wielu udogodnień jakie są dzisiaj.

 

 

Przez wspomniane 2 lata dotarło do mnie, że albo zacznę budować własną listę albo daję sobie spokój z całym tym "zarabianiem w internecie".

 

 

Z perspektywy czasu mogę Ci powiedzieć, że była to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza decyzja jaką podjąłem.

 

 

Do dzisiaj pamiętam, jak bardzo cieszyłem się, kiedy pierwsze osoby zaczęły pojawić się na mojej pierwszej liście adresowej.

 

 

 

Pamiętam również jak mocno pozytywnie byłem zaskoczony, kiedy jeden mail wysłany do mojej pierwszej listy pozwolił mi zarobić ponad 1.000zł.

 

 

Pamiętam również pierwszą akcję promocyjną, dzięki której zarobiłem ponad 2.000zł.

 

 

Albo pierwszy webinar, na którym było kilkadziesiąt osób i dzięki któremu zarobiłem ponad 2.500zł.

 

 

Te efekty były możliwe tylko dlatego, że...

 

 

..."schowałem swoje ego do kieszeni" i zacząłem budować listę adresową zgodnie z konkretnymi wskazówkami.

 

 

"Konkretne wskazówki" to ostatnia rzecz, o której chciałem wspomnieć.

 

 

Samo budowanie listy adresowej to jeszcze nie wszystko.

 

 

Sztuką jest robić to w taki sposób aby zarabiać dzięki temu pieniądze i w tym momencie najlepiej jest znaleźć kogoś, kto wie jak to robić.

 

 

W moim przypadku taką osobą był (i nadal zresztą jest) Piotr Majewski, któremu zawdzięczam bardzo wiele, jeśli chodzi o moje "zarabianie w internecie".

 

 

To właśnie Piotr pokazał mi jak budować i zarządzać listą adresową aby zarabiać dzięki temu pieniądze.

 

 

 

Wiedząc z autopsji jak wartościowa jest ta wiedza, sugeruję również Tobie aby to właśnie Piotr wprowadził Cię w ten temat.

 

 

 

Kliknij Tutaj I Zobacz Jak Budować I Zarządzać Listą Adresową Aby Generowała Ogromne Zyski Przez Lata

 

 

Wiem jedno...

 

 

Te informacje same z siebie nie zarobią dla Ciebie ani grosza.

 

 

Jeśli jednak jesteś gotowy, żeby wprowadzić poznaną wiedzę w życie, to ten kurs może okazać się jedną z najlepszych inwestycji w Twoim życiu.

 

 

 

Ja w każdym razie życzę Ci, żeby tak właśnie było.

 

 

 

Z życzeniami sukcesu,
Michał Kidziński

 

P.S. To co promujesz lub chcesz promować w internecie ma znaczenie ale jeszcze ważniejsze jest to, czy robisz to we właściwy sposób. Kliknij tutaj aby ten sposób poznać.